poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ciąg dalszy poniedziałku

I zapomniałbym o innych istotnych sprawach z dnia dzisiejszego :
Po pierwsze : odezwał się pan geodeta.
Z dobrymi wieściami , bo okazało się, że nasz sąsiad, ten od drewnianego domku, który budzi naszą (a na pewno moją) zazdrość, robił w 2007 jakieś pomiary czy też podziały , które udokumentowane są gdzieś w "starościńskich"(*) lub "starostwowych"(*) zasobach mapowych , powstały protokoły z tych pomiarów i w związku z tym istnieje świetny punkt odniesienia do wytyczenia granic naszej działki.
Bo obecnie to na oko oceniamy, a podejrzenie jest że sąsiad mógł trochę wyorać nieswojego pola - tak przynajmniej podaje e-mapa i geoportal.
Za takie "nieprotokolarne" wytyczenie punktów granicznych pan geodeta pobiera 500 zł. Nieprotokolarne nie znaczy nielegalne, tylko takie, że nie są z tych pomiarów nanoszone wyniki do urzędu, a jedynie dostajemy informację na twarz , paliki w miedzę i wiemy, że w tym a tym punkcie matki ziemi stoi za nami PRAWO.
Normalnie usługa wynosi 1500-2000zł.

Po drugie :
przyszły oferty na płytę fundamentową. Lekko zwalają z nóg, ale o tym może w następnym wpisie.

(*) - dla purystów językowych:
oczywiście nie istnieje przymiotnik od słowa starostwo , a jedynie od słowa starosta , dlatego w cudzysłowach, ale o tym wszystkim najlepiej dowiecie się od dr Katarzyny Kłosińskiej , adiunkta w Instytucie Języka Polskiego na UW oraz sekretarza Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, kliknij tu
Link prowadzi do strony web, a potem trzeba kliknąć to co wskazuje strzałka :








Kontakt z tartakami

Tartaki to takie coś co mi się wydawało, że wygląda inaczej i działa inaczej, ale pewnie dlatego że za dużo się książek czytało.

Pamiętając, że po drodze do Ołdakowizny mijaliśmy co najmniej 3 tartaki pognałem tam dzisiaj motorem, żeby się dowiedzieć, czy nie mają na zbyciu kilkudziesięciu okrąglaków, które dałoby się wykorzystać na ogrodzenie.
W pierwszym ledwo stojący na nogach chyba szef powiedział, że oni taką drobnicą się nie zajmują, żebym jechał gdzieś do za Poświętne szukał Cygana, drugi tartak - zamknięty na głucho, trzeci też (po kiego to trzymać jakieś paskudne szyldy, skoro działalność już nie istnieje to tylko jegomość właściciel raczy wiedzieć), ale mi jakiś dziadek na rowerze powiedział że jeszcze jest tartak "na Azonce, jak się na Stanisławów leci".
To poleciałem. I przeleciałem, bo te "na Azonce" to było "na Rządzę", rzeczywiście przy drodze do Rządzy po paru kilometrach jest jakiś tartak. Ale niestety tam też robią tylko "na kant", a w sprawie słupków trzeba udać się do Wólki Dąbrowickiej i szukać pana Stępnia , ksywa Cygan.

Koniec końców dotarłem do rzeczonego Cygana, całkiem sympatycznego gościa, z którym postałem i pogadałem ze 20 minut ( o motorach między innymi również, bo się okazało że posiadacz jakiejś 125-tki) i dowiedziałem się, że :
- ten kto bierze drzewo z lasów państwowych to nie ma tanio, bo lasy robią biznes.
- pan owszem ma okrąglaki i zajmuje się ich obróbką, ale za tyle co stemple budowlane to mi ich w życiu nie sprzeda, bo mu się nie opłaci (sprzedawałby za mniej niż brał z lasu).
A ja się dziwiłem, że na Allegro tyle stempli sprzedają po 3.5 zł, po 4.5 zł/szt - wyjaśnienie jest proste, albo mają swoje drzewo albo komuś wycięli , bo już las sprzedaje je po więcej niż 4 zeta.
Finalnie stanęliśmy na 8 zł za sztukę , z dowozem na miejsce.
Nie wiem czy wezmę, może znajdę coś tańszego, jakieś używane które ktoś sprzedaje, tylko nie bardzo mam czym to zwieźć, a tu opcja transportu była kusząca. I baliki konkretne , zdrowe i proste a nie jakieś barachło postemplowe.
Tylko budżet bym przekroczył, bo zakładałem że te 200 metrów ogrodzenia będzie nas kosztować do 1000 zł , a nie 1500 :(

A oto traska dzisiejsza moja :



Wyświetl większą mapę


Jako że w tym blogu będzie cały czas o cenach , zastanawianiu co tańsze, targowaniu itd. (bo nie mamy kasy , żeby powiedzieć "proszę mi tu i tu postawić pałacyk z basenem , a tu zrobić kleksa w postaci skałek z kanionu Colorado"), więc podaję cenę tarcicy 10x10 :
700 zł/m3 , czyli metr bieżący 10cm na 10cm kosztuje 7 zł.
Przyda się jak będę stawiał szopę. Inwestorka w tę szopę nie bardzo wierzy, ale prędzej powstanie ta szopa  niż zawiśnie wiecha na nowej chałupie. Nie to, żebym był pesymistą , ale taką podwyżkę dali mi teraz w firmie, że nawet na jeden słupek ogrodzenia mi nie wystarczyło.


niedziela, 26 kwietnia 2015

Pierwszy szpadel

Dzisiaj dokonaliśmy w Castoramie pierwszych zakupów ukierunkowanych konkretnie na naszą działkę :
- szpadel prosty Fiskars Ergo (69.98 zł)



Zaszaleliśmy, zwykły szpadel można było wziąć za niecałe 30 zł, ale ten podobno jest Pro, a że zamierzamy (właściwie : "zamierzam") wykonywać dużo roboty własnymi ręcami to muszę mieć porządne narzędzie. No, zobaczymy jak się sprawdzi, nie omieszkać opisać.

oraz drugi niezbędny za chwilę przyrząd :
- świder 17cm do wiercenia dziur w ziemi (69.98 zł).  To już jakiś szajs, mam nadzieję że da radę wywiercić te 100 dziur jakie są nam potrzebne pod ogrodzenie.
Świder jak świder, nie ma co komentować, ale ku potomności pokażmy jak toto wygląda :

W tym tygodniu może uda się ruszyć z kopaniem, bo wiosna się kończy a my w lesie.