sobota, 21 marca 2015

Prolog

Skąd wziął się pomysł na tzw. "działkę" ?
Wydaje mi się, że to mama zasiała to ziarno. Że niby we wsi jakaś piąta woda po kisielu chce sprzedać po ojcu chałupę z obejściem, czyli stodołą,chlewem i kawałem ogrodu.
No. Fajnie.
Tylko cena wg wsiowych plotek chodziła 35 tys. a okazało się, że to jest 120 tys. Obejrzałem to i... ziemia ze stodołą nie jest tyle warta. Bo tylko stodoła , mimo że jednowierzejowa, do czegoś się nadawała, reszta do zrównania.
Wiem, że sentyment itd., ale pani ciotko daleka, jeśli pani mnie czyta - nikt tego za takie pieniądze nie kupi, bo ta drewniana chałupa bez ogrzewania , bez wody i bez kibla jest warta tylko tyle co plac pod nią.
Ale ziarno trafiło na podatny grunt i pomyśleliśmy, żeby działek poszukać może w internecie.

Ile ich obejrzeliśmy ? Nie chce mi się liczyć, ale mam swoje typy :
- Ołdakowizna I , czyli działka naprzeciw sołtysa, 2000m2 za 42 tys. (ale już ładnie oczyszczona z krzaczorów, ze skrzynką energetyczną, wodociąg 3 metry dalej)
- Ołdakowizna II, czyli prawie hektar ziemi rolnej z których dziadek na jesieni chciał wyprzedawać po 8 zł za metr i wydzielać , a w końcu puścił hurtem komuś kto kupił wszystko. A my tak się do tego przywiązaliśmy, że jeździliśmy tam jak do siebie i nieomal wirtualnie domek postawiliśmy.
Jak się okazało, po nowym roku, że sprzedane to chyba mieliśmy największą scysję na przestrzeni 5 lat :) No ale trudno , poszło i nie wróci.
- Ołdakowizna III - to był mój typ, czyli działka 4500m2 za jakieś 45tys. na Rządzą.  Agnieszce się nie spodobała, a mi bardziej niż wcześniejsze, bo bardziej na uboczu i przy rzece. Niestety - też poszła szybko i chyba niektórzy potem żałowali...
- Ołdakowizna IV - to była ziemia z potencjałem, od tego samego dziadka co wszystkie poprzednie Ołdakowizny, ale niestety miała jeden feler - była zakwalifikowana jako leśna. Do działki należało też 6000m2 łąki zalewowej, no ale pomysł hodowania wikliny padł, bo budowanie w lesie to droga przez mękę.
- ABRAMY. Prawie jak abrakadabra. To był mój mocny typ. Działka duża , 5000m2, tylko niewymiarowa, 22 x 250 m :) Ale za to na uboczu, prąd i wodociąg przy działce, sarny na własne oczy widzieliśmy jak hasały, lasy wokół. Dla mnie ideał, dla Agnieszki - za daleko i za wąsko.
A ekspozycję miała świetną, cały front na południe mógł być...
- Kupientyn. Działka "niemal" nad zalewem. Wady : wąska (17m), bez dojazdu (ledwo Krową tam wjechaliśmy przez błoto), bez wody i bez prądu (200 metrów i raczej bez szans na podciągnięcie). Zalety : widok i cisza. Mi się podobało, Agnieszka dostawała dreszczy i spazmów na samą myśl o tej ziemi.
Działki pokazywane przez Jolkę - nie uwzględniam, bo nie byłem na nich co najmniej 10 razy, nie poleżałem na nich gapiąc się w niebo, ale też były fajne.

No i tak trafiliśmy na Sołki. To znaczy trafiła na nią Inwestorka gdzieś na OLX-ie i podejrzewam że od 21 marca to był typ na którym się zafiksowała, a wkrótce i zakupiła. (niby mnie poinformowała, ale to było na zasadzie - idę do notariusza, nie czekaj z obiadem).

A oto i ona w całej krasie podczas pierwszego pobytu ( w tle piękna chałupka sąsiada i nasza Krowa):



Działka była kiedyś ziemią uprawną, więc oprócz jakichś samosiejek sosnowych , brzózek i jakiejś trawy nic na niej nie rośnie.

A tu dumna właścicielka :


oraz człowiek od brudnej roboty i jego ponad dwudziestoletni Trampek :

No i tym sposobem mamy swoje własne z nikim nie dzielone 3 tysiące metrów na tym łez padole ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz